Lipiec 12, 2016

Z pamiętnika Wolontariusza: Wakacje w Koszarawie

Wolontariusze Programu „PROJEKTOR – wolontariat studencki” – Ula Żubrowska i Przemek Zakrzewski wybrali się do Gminnego Ośrodka Kultury w Koszarawie. Spędzili tam kilka ciekawych dni. Przeczytajcie relację napisaną przez Ulę, żeby sprawdzić, co można robić podczas projektu wakacyjnego.

Na projekt wakacyjny wybraliśmy się do Koszarawy- wsi położonej na południu Polski, ok 20 km od Żywca, tuż przy granicy ze Słowacją. Jako że pierwsze zajęcia zaplanowane były na poniedziałkowy ranek, podróż optymistycznie zaczęliśmy w niedzielne przedpołudnie. Niestety już na początku spotkaliśmy się z przeciwnościami losu, a mianowicie wielką nawałnicą, która zaskoczyła nas już w Warszawie, a jej konsekwencje i trudności, jakie na drogach spowodowała, wydłużyły naszą podróż do dnia następnego. Również sam docelowy punkt, Gminny Ośrodek Kultury w Koszarawie, jak się okazało, nie był wcale łatwy w odnalezieniu. Jednak, z nieocenioną pomocą okolicznych mieszkańców i telefonach wykonanych do dyrekcji ośrodka, udało nam się dotrzeć na miejsce. Dyrektor GOKu, pani Ania, przywitała nas serdecznie i oprowadziła po budynku, po czym udaliśmy się do wydzielonego nam pokoju, aby zostawić plecaki i odpocząć trochę po jakże ciężkiej podróży. W związki z tym, że przybyliśmy na projekt nieco spóźnieni, tego dnia nie prowadziliśmy już zajęć i mieliśmy czas dla siebie. Co prawda mieliśmy w planach wybrać się na jakiś spacer, rozejrzeć się po okolicy, czy w jakikolwiek inny sposób spożytkować drugą połowę dnia, ale i tak skończyło się na tym, że poobiednia drzemka przeobraziła się w trwający do samego rana sen strudzonych podróżników.  Nazajutrz rano, zaraz po śniadaniu zabraliśmy przeróżne materiały i zeszliśmy na salę, w której już czekała na nas gromadka wesołych dzieciaków. Przywitaliśmy się i zaczęliśmy zajęcia od kilku zabaw integracyjnych, mających na celu wzajemne zapamiętanie swoich imion. Kiedy już wszyscy się znaliśmy przystąpiliśmy do zaplanowanych na ten dzień zajęć. Zaplanowanych- ale prawdę mówiąc, w ciągu tych następnych 4 dni wszelkie zabawy i aktywności dostosowywaliśmy do propozycji dzieci, które najlepiej wiedziały co ich interesuje i co chciałyby robić. Pani Ania również nie miała żadnych zastrzeżeń dotyczących tematyki naszych zajęć, zdała się na nasze pomysły i doświadczenie w pracy z dziećmi. I tak też jednego dnia skręcaliśmy balony i bawiliśmy się bańkami mydlanymi, innego dnia w przyjemny sposób zgłębialiśmy tajniki biologii, chemii i fizyki, a jeszcze innego malowaliśmy dzieciakom oraz sobie nawzajem twarze, co akurat cieszyło się największym zainteresowaniem i ostatniego dnia trzeba było zrobić powtórkę. Dzieci na ogół były grzeczne i chętnie uczestniczyły w przygotowanych przez nas zajęciach, jednakże, jak to zawsze bywa, zdarzały się się też takie, na które trzeba było poświęcać więcej uwagi i wymyślać dodatkowe atrakcje w celu zaaprobowania ich uwagi. Grupa, jaką mieliśmy codziennie pod opieką liczyła ok 15 osób, bardzo zróżnicowana wiekowo, co było dla nas nie lada wyzwaniem, ale staraliśmy się jak najlepiej sprostać zadaniu i dzieciaki z uśmiechem (mamy nadzieję) wracali do domów. O godzinie 13 kończyliśmy zajęcia, udawaliśmy się na przygotowany dla nas przez panią kucharkę obiad, a następnie, po krótkim odpoczynku ruszaliśmy na podbój świata. A tak na poważnie, ten wolny czas spędzaliśmy na zwiedzaniu pobliskiej okolicy, chodzeniu po górach, wylegiwaniu się na kamieniach nad potokiem, czy też innych przyjemnościach. Jednego dnia weszliśmy na jeden z okolicznych szczytów a także odwiedziliśmy położone pod jego wierzchołkiem schronisko studenckie „Lasek”, które cieszy się dużą popularnością w tamtejszych terenach. Wycieczka super się udała, jednak z powodu ostatnich deszczów byliśmy przemoczeni po same uda, wróciliśmy dopiero na wieczór, a buty schły nam przez cały kolejny dzień. Innego dnia podróżowaliśmy autostopem po pobliskich miejscowościach, takich jak Sucha Beskidzka, Wadowice, Lanckorona, a następnego dnia wybraliśmy się również na Słowację. Ostatniego dnia, po skończonych zajęciach, pożegnaliśmy się z dzieciakami oraz z dyrekcją GOKu i ruszyliśmy w podróż powrotną. Bardzo dobrze wspominamy pobyt w tym miejscu, zarówno prowadzone przez nas zajęcia, jak też cały pozostały czas, który spędziliśmy  w Koszarawie i okolicach.

Ula Żubrowska