Nasze dwie wolontariuszki z Projektora- Karolina Mikos i Ola Ardanowska w dniach 15-19 sierpnia zrealizowały projekt wakacyjny w Świnnej. Jak im się podobało podczas pobytu w GOK-u? Czy dzieciaki dały wycisk dziewczynom? Jaki wspomnienia przywiozły ze Świnnej nasze wolontariuszki? Wszystkie odpowiedzi na pytania znajdziecie w poniższym tekście napisanym przez Karolinę.

Swoją przygodę w Beskidzie zaczęłyśmy w malowniczej miejscowości usytuowanej nieopodal Żywca – w Świnnej. Podróż była bardzo wyczerpująca – praktycznie 10 godzin! Przejechałyśmy praktycznie pół Polski, ale było warto!

This slideshow requires JavaScript.

Na miejscu mnie i Olę Ardanowską przywitał Paweł, pracownik GOK-u w Świnnej. Po wielogodzinnej podróży poszłyśmy szybko spać, by być w pełni sił do zwiedzania. Już pierwszego dnia, który zresztą miałyśmy wolny, gdyż było to święto 15-go sierpnia, udało nam się zdobyć pobliski szczyt. Zakochałam się w tym miejscu, zostawiając tam swoje serducho!
Kolejny dzień rozpoczęłyśmy od poznania dzieciaków oraz słynnego Pana Mietka Krzaka (człowiek legenda!). Prowadziłyśmy zajęcia od 9.00 do 12.30. Grupa była dość mała, ale nie przeraziło nas to i myślę, że sprostałyśmy zadaniu ;) Poprowadziłyśmy szereg różnorodnych zajęć: z kryminalistyki, chemii, robotyki, zajęcia plastyczne, ruchowe, matematyczne. Standardowo, dzieci najbardziej zainteresowane były naszym robotem (otrzymał wdzięczne imię Zdzisław :P ). Bardzo dobrze udały się zabawy ruchowe, np. Rekin. Po moich doświadczeniach z kilku projektów mogę śmiało powiedzieć, że stał się on sztandarową zabawą.
Po zakończonych zajęciach przyszedł czas na podziwianie uroków tego cudownego miejsca. Na mapie naszych wycieczek znalazł się oczywiście Żywiec, Góra Żar oraz Golgota Beskidów. Zdobyłyśmy cztery szczyty, z czego na trzy z nich weszłyśmy same. Żywiec zaś zachwycił nas swą architekturą, cudownym jeziorem. Ważnym punktem stało się też odwiedzenie słynnego Browaru Żywiec – lokalne specjały są o wiele lepsze niż te, które oferują nam sklepy w całej Polsce.
Z wyprawy bardzo zapamiętałam wejście na Golgotę Beskidu. Stacje drogi krzyżowej zapierały dech w piersiach – fascynowały i przerażały zarazem!
Przygodę w Beskidzie zakończyłyśmy 19 sierpnia (obowiązki wzywały!). Opuszczałyśmy tamte strony z łezką w oku. Na pewno tam kiedyś jeszcze wrócę!

Karolina Mikos